czwartek, 26 kwietnia 2012
Bayern Monachium w pięknym stylu awansował do finału Ligi Mistrzów. Gwiazda Południa nie ulękła się pewnych siebie moudrytczyków. W meczu nie brakowało kontrowersji, ale tym razem Special Five cichaczem spierdolił do szatni i tyle go było widać i słychać. Tymczasem druga bramka zdobyta została ze spalonego. Wcześniej arbiter podyktował bardzo wątpliwą jedenastkę dla gospodarzy za nastrzeloną rękę Alaby. W końcówce pierwszej odsłony Pepe też wybronił strzał z rzutu wolnego ręką. Zdarzenie miało miejsce w polu karnym gospodarzy. Tym razem gwizdek milczał. Sędziemu zabrakło konsekwencji, ale przede wszystkim odwagi, gdyż musiałby dodatkowo ukarać Pepego drugą żółtą kartką. Mourinho, nazywany "najlepszym trenerem świata" w dalszym ciągu jest bez znaczącego sukcesu w europejskich pucharach! Po raz kolejny okazało się, że jeśli sędziowie nie przeciągną go za uszy, nie potrafi wygrać nic. NIC, ZERO, NULL! Fani Manchesteru United do tego pory pamiętają okoliczności, w jakich Porto uzyskało awans. O Interze Mediolan nie ma nawet co wspominać, gdyż pierwszy mecz prowadził kumpel Mou. W rewanżu Barcelona i tak odrobiła straty, ale arbiter nie uznał prawidłowej bramki Bojana. Teraz też miał być sukces. Miał być... Zastanawiające jest to, na jakie podstawie wielu uważa Mourinho za najlepszego trenera świata? Nie tylko zastanawiające, ale wręcz wkurwiające. Facet bez pomocy sędziów nie wygrał jeszcze nic w Europie! Mocny to on jest tylko w gębie i obrażaniu innych. Rozumiem, że zdołal zauroczyć fanów Realu, gdyż wiekszość z nich to imbecyle. Wcześniej wyzywali go od pedałów, cymbałów, itd. co udokumentowałem tytaj: http://wygraniewygra.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?6 Dziwi mnie natomiast, że komentatorzy i osoby mające się za znawców nieustanie wmawiają nam te brednie. Pora się ogarnąć i przestać się ośmieszać!
czwartek, 19 kwietnia 2012
Czyli, gdzie ty, kurwa widziałeś blok. Często czytam, że powtórki telewizyjne są remedium na sędziowskie błędy. Dotyczy to przede wszystkim piłki nożnej. Wczorajszy mecz drugiego finału siatkarskiej PlusLigi mężczyzn pokazał, że wcale tak być nie musi. Skra przegrała mecz właśnie dlatego! W czwartym secie doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Skra poprosiła o challenge, by przekonać się, czy po ataku gości piłka dotknęła Bartosza Kurka. Z telewizyjnej powtórki wynikało, że nie miało to miejsca. Nawet jeśli była "obcierka", to na tyle nieistotna, że punkt powinno przyznać się Skrze. Sędziowie jednak zadecydowali inaczej i na tablicy pojawił się wynik 13-15 zamiast 14-14. Wtedy do akcji wkroczył trener Nawrocki. Zagotowal się do tego stopnia, że sędziowie nie mieli innego wyjścia, jak ukarać go zółtą kartką, co jest równoznaczne z przyznaniem punktu drużynie przeciwnej. Było więc 13-16. Dodam, że Skra przegrywała w setach 1:2, a ponadto przegrała pierwszy mecz finałowy 1:3. Po tym wydarzeniu siatkarze Skry byli już tak wkurwieni, że nie mieli prawa wygrać choćby z żeńską drużyną Stali Mielec, a co dopiero z Resovią. Po meczu trener Nawrocki i miejscowi siatkarze nie mogli pogodzić się z porażką i całą winę przerzucili na sędziów. Można i tak. Tymczasem to trener Nawrocki zachował się nieodpowiedzialnie. Zgadzam się, był to bardzo ważny moment meczu. Tym bardziej powinien zachować nerwy na wodzy. Trzeba było po prostu wziąć czas, powiedzieć chłopakom "OK, tak zadecydowali sędziowie, nic nie poradzimy. Był blok, czy go nie było - to już nieważne. Przyjmijmy, że był i sprawa jest jasna. Widocznie tak miało być. Set nie jest jeszcze przegrany. Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Nerwy nic nam nie dadzą, nie ma co z siebie robić ofiar. Wyjdźmy na parkiet i pokażmy, że jesteśmy lepsi". Tyle! Trener Nawrocki zrobił zaś jeden wielki siwy dym. W istocie rzeczy to on zablokował swój zespół. Od tego momentu siatkarze nie myśleli juz o grze. Byli wkurwieni na sędziów i w efekcie przegrali. Ale na tym bajka o powtórkach się nie kończy. We wcześniejszych fragmentach Resovia korzystała z nich właściwie. Sprawdzała tylko wtedy, gdy miała wątpliwości. I były to decyzje trafione, bo sędziowie przyznawali jej rację. Siatkarze Skry kilkarotnie prosili o challenge po swoich nieudanych akcjach bądź udanych akcjach rywali, mając nadzieję, że coś się znajdzie i psim swędem dostaną punkt. Koniec końców doszło do opisanej systuacji w 4 secie i skończyło się awanturą. Po meczu Skra wydała oświadczenie, w którym przeprosiła sędziów i telewidzów. Ładny gest z jej strony. Szkoda, że trener Nawrocki nie przeprosił kibiców Skry i zawodników, których trud poszedł na marne. Nie wiem, czy Skra by wygrała. Wiem, że Nawrocki zablokował swój zespół.
środa, 18 kwietnia 2012
Po oficjalnej konferencji prasowej w Londynie Guardiola został zapytany o ostatnią wypowiedź Mourinho PG: Od jakiegoś czasu nie czytam, co mówi mój "kolega" (nawiązanie do oficjalnej części konferencji prasowej). Wcześniej traktowałem te wypowiedzi, jako zaczepki, prowokacje, element gry przedmeczowej i zdarzało mi się na nie odpowiadać. Teraz tego nie robię, bo widzę, że Mourinho ma jakiś problem. Być może jest to problem wewnętrzny, a być może objaw choroby. Proszę popatrzeć, jak posiwiał w ostatnim czasie... Dziennikarz (przerywa): Rozumiem, że nie chce Pan się ustosunkować? PG: Nie tyle nie chcę, co nie potrafię. Ja jestem trenerem FC Barcelona, a nie specjalistą od ludzkiej psychiki czy ludzkiego mózgu. Nie wiem, co się kłębi w głowie Mourinho, bo bardzo często mówi o rzeczach zupełnie oderwanych od rzeczywistości. Proszę poprosić jego, by to rozwinął, lub zwrócić się do psychologów o interpretację. Dziennikarz: Chce Pan powiedzieć, że Mourinho wymaga leczenia? PG: Powiedziałem tylko, że Mourinho ma problem i dodam jeszcze, że jest mi go żal. Dziennikarz: A nie sądzi Pan, że ostatnia wypowiedź Mourinho jest kolejnym elementem przedmeczowej gry? PG: Panie redaktorze. Zawsze mogę ustosunkować się nie faktów, nigdy do urojeń. Nie mam czasu zaprzątać sobie tym głowy. Dziennikarz (przerywa): A co na to Real Madryt? PG: Mają tam świetny sztab medyczny. My zaś mamy ważny mecz z Chelsea. I tak za dużo Panu powiedziałem. Dziękuję. Dziennikarz: Dziękuję i życzę powodzenia.
Mourinho rzeczywiści posiwiał
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Oszołomów i kretynów w sieci nie brakuje. Real Madryt doczekał się całej hordy takiego plugastwa. Wszystkie chwyty dozwolone! Ostatnio ta banda wyrostków upodobała sobie mecz Levante - Barcelona, w którym sędzia podyktowal dwie jedenastki. Pierwszą dla Levante, drugą dla Barcelony. Nie trudno się domyślić, iż ta pierwsza (zdaniem białej chołoty) podyktowana była słusznie, natomiast druga była "prezentem od arbitra". W wersji "soft" - drugi karny był dyskusyjny. Czy rzeczywiście? Zobaczcie sami. Cuenca jest faulowany. Odrońca odpycha go rękami w obrębie pola karnego. Musi się więc liczyć z tym, że sędzia odgwiżdże faul. I tak też się dzieje! Zróbmy teraz interesujące zestawienie. W derbowym spotkaniu Atletico - Real sędzia podyktował jedenastkę dla Realu w takich oto okolicznościach: Czy ten karny nie był dyskusyjny? Czy w ogóle powinien zostać podyktowany? Każdy kto choć trochę zna przepisy gry w piłkę nożną, nieźle się uśmieje. Jedenastka ewidentnie z dupy! Tyle tylko, że podyktowana na korzyść Realu, więc z sieci cisza grobowa. Bo nie ma takich, którzy by chcieli problem (czytaj: gówno) podnieść. Było minęło, wynik poszedł w świat i nic już tego nie zmieni. Kto więc dąży do tego, by wywoływać w sieci zadymy? Zwykłe cuchnące ścierwo. Z nimi nawet nie ma co wdawać się w dyskusje, bo kto babrze się w gównie, ten gównem śmierdzieć będzie!
sobota, 14 kwietnia 2012
Niektórych już zupełnie pojebało! Piłka nożna jest wprawdzi dyscypliną kontaktową, ale do kurwy nędzy, nie jest sportem walki. I to takim w najgorszym wydaniu, gdzie można skopać rywala, przypierdolić mu z łokcia, poprawić z kopa... Trzeba umieć odróżnić męską grę, prowadzoną fair, od pospolitego chamstwa, buractwa i zwyrodnienia. Piszę o tym po meczu Korona - Zagłębie, a ściślej po "komentarzach Mielcarskiego. Pytam się, kurwa, kto w ogóle wybiera tych "komentatorów"? Mielcarski w swojej "karierze" o mały włos nie wysłał na wózek inwalidzki Ratajczyka i Mandziejewicza. Więc niech nie pierdoli i poucza, że można kogoś wyciąć równo z trawą, wsadzić mu palec w oko, przeklinać, ubliżać sędziemu, wykopywać lub odkopywać piłkę, popełniać taktyczne faule, a arbiter ma się temu spokojnie przyglądać, "pozwalać grać", bo jak "później naszym przychodzi grać w Europie", to nie dają sobie rady, czy jakoś tak. Trzeba być skrajnym debilem, by formułować takie teksty. Gdyby Korona zaprezentowała taką odmianę futbolu (jak w dzisiejszym meczu z Zagłębiem) w angielskiej Premiership, gdzie sędziowie pozwalają grać, to bardzo szybko skończyłoby się na walkowarze, gdyż arbiter musiałby wywalić kilku zawodników z boiska. Sędzia Pskit tego nie zrobił i na tym polega jego błąd. Za głupie pomeczowe śpiewki idiotów, a nie piłkarzy, też posypałyby się kary. Może by jeden burak z drugim coś zrozumiał. Może by ten ich pseudo-trener zrozumiał, bo dupa z niego, nie wychowawca. Dzisiejszy mecz Korony to tylko jeden z przykładów. Podobne (czytaj: chamskie i burackie) zachowania można zaobserwować na meczach Realu. Tam też Mourinho i jego banda rotwailerów uważają, że wszystko im wolno, że arbiter się ich przestraszy i będzie tolerować ich chamstwo i buractwo. Przeważnie się nie udaje. Wtedy winę ponosi rozjemca i rywale, którzy aktorzyli, wymuszali, zwalniali i rozpylali mglę. Żałosne jest to, ze niektórzy w to wierzą. A jak tym "niektórymi" nie jest internetowy jednokomórkowy plankton, a tak zwani komentatorzy, to robi się mało śmiesznie. Więc powtórzę jeszcze raz. Piłka nożna jest sportem kontaktowym, ale nie jest sportem walki. Jeśli więc ktoś lubi patrzeć, jak się napierdalają, niech wyjdzie wieczorem na miasto, a gdy dupą trzęsie, to niech włączy Polsat lub Canal+. jest tam wiele napierdalanek. Ale od futbolu mi wara!
poniedziałek, 26 marca 2012
Grupa piłkarzy Realu Madryt i część sztabu szkoleniowego dała w środę wstydliwy spektakl na boisku Villarrealu, który należy interpretować jako jakościowy skok w niesportowym zachowaniu klubu od momentu przyjścia do niego Mourinho. Pepe - ten agresor-recydywista na boisku, odporny na wszelką racjonalność i jakąkolwiek poprawę - i szkoleniowiec nie tylko obrazili arbitra w niegodny i powtarzający się sposób ['sku**ysyn, sku**ysyn!'], ale też zachowali się jak skład chamów w tunelu prowadzącym do szatni, gdzie kopali w drzwi i ściany, zachowując się jak horda. Do tego w tym 'tunelu walki' obrazili prezesa Villarrealu Fernando Roiga i całą publiczność gospodarzy. 'To gówniany stadion, jesteście przypadkiem', wykrzykiwała blaszana gwiazda Cristiano Ronaldo. Są ludzie odpowiedzialni za tę eskalację przemocy, która obraża najbardziej znanych madridistas. Powyższy artykuł został napisany przez wydawany w Madrycie i Barcelonie ogólnokrajowy dziennik El País
czwartek, 22 marca 2012
Paradas Romero, sędzia z jajami Zacząłem już wątpić w sędziowanie w La Lidze. Okazuje się, że i tam są sędziowie z jajami, którzy nie boją niczego. Paradas Romero w meczu Villarreal - Real najpierw wyczyścił ławkę gości ze ścierwa, później nie wahał się ani przez chwilę, by wyjebać Ramosa za chamskie faule. Paradas Romero nie pozwolił sobie na pyskówki i dodatkowo wyrzucił z boiska Ozila. Dobrze, ze znalazł się ktoś, kto ukrócił madryckie chamstwo i warcholstwo w zgodzie z przepisami.
niedziela, 11 marca 2012
"Nigdy nie będę taki jak Mourinho" - powiedział Pep Guardiola na konferencji prasowej. Piękne słowa! Wszyscy i tak wiedzą, że Pep nigdy nie będzie takim burakiem, chamem i oblesiem, jak Special Five.
|
Archiwum
Zakładki:
Strefa kibica
|