Wygra - nie wygra

Wpis

czwartek, 14 lipca 2011

Forum djsosny, czyli Bajki idiotów

90-95% graczy w długim terminie przegrywa z bukmacherami. Większość nie potrafi się do tego przyznać. Udaje wielkiego gracza, czasem nawet rekina i czeka na strzał życia. Przegrane nie bolą, gdy jest się w stadzie podobnych sobie. Zresztą tatuś da pieniądze na kolejny zakład. Łatwo przyszło - łatwo poszło!

Łatwo też zauważyć kompletną bezmyślność graczy. Nie udało mi się na jednym rynku, uda mi się na innym. Wielu (nieudacznych) graczy na forum djsosny uważa, że "na rozkminionej przez traderów Premiership,albo innej znanej wszystkim lidze, nie da się zarobić! Nie te czasy!"

Kilka innych cytatów:
- naprawdę zarobić to teraz można jedynie na niszowych ligach
- potrzebuję zagrać koszykówkę kobiet U20, ligę Jemenu czy puchar Tajlandii
- nie od dziś wiadomo, że największa kasa jest na wschodnich i niższych ligach i rzeczach, których prawie nikt nie rusza
- nas interesują konkrety, a nie opinie ludzi, którzy raz w tygodniu pójdą zagrać angielską / niemiecką / włoską...
- czas na emigrację!

Trzeba być kompletnym bezmózgowcem, by uwierzyć w takie brednie. Nie twierdzę, że na niszowych ligach nie da się zarobić. Tyle tylko, że dla większości jest to akt desperacji, wynikający z własnego nieudolności i głupoty. Jak nie potrafisz zarobić na łatwiejszym rynku, to tym bardziej nie zarobisz na trudniejszym! Przypomina to poszukiwanie Świętego Graala. Na forum djsosny zakwestionować tego się nie da, bo efekt jest taki:
- weź Filip wypierdol tego gościa z forum
Innymi slowy - pokaz kultury "środowiska".

Może brzmi to banalnie, ale prawda wygląda tak:
Żeby zarabiać pieniądze w zakładach bukmacherskich - potrzebujesz skutecznych typów.
Skutecznych, czyli takich, które wchodzą.
Nie jest możliwe, by wszystkie typy były dobre, więc należy sformułować nieco szerszą definicję:

Aby odnieść sukces trzeba wygrać więcej pieniędzy niż się postawiło

Jak się okazuje, cel ten jest nieosiągalny dla 90% graczy, a dalej - dla 100% bezmózgowców!

Jaka jest różnica, czy wejdzie typ w "rozkminionej Premiership" czy w lidze Jemenu?
Albo czy jest on z polskiej ekstraklasy czy z Pucharu Tajlandii?
Nie ma żadnej!

Tyle tylko, że w Premiership i inne znane ligi możesz śledzić w telewizji.
Znasz zawodników, ich formę, wiesz wszystko o transferach, absencjach, itp.
Wiesz co dzieje się w poszczególnych drużynach i wiesz, że nie będzie żadnych wałków ani ustawek (bądź ich prawdopodobieństwo jej bardzo małe).

W zakładach bukmacherskich najcenniejszym towarem jest informacja
W popularnych rozgrywkach do tych informacji możesz bez większego trudu dotrzeć
Spróbuj dotrzeć do informacji o Pucharze Tajlandii. Nawet jeśli ci się to uda, to i tak niewiele na tym skorzystasz!
Bo cóż z tego, że dowiesz się, iż dwóch zawodników nie zagra, kiedy nic ci to nie mówi, bo nie widziałeś ich na oczy? Możesz lub musisz zaufać komuś, kto przekazuje taką informację. Nie raz się na tym przejedziesz!
To tylko pierwszy lepszy przykład, a jest ich bez liku.
Poza tym nie masz żadnej gwarancji co do czystości rozgrywanego spotkania.
Wiele ustawek ma swoje źródło w Azji właśnie.
Wiedz też, że w niszowych ligach, które nie są masowo oglądane i gdzie zawodnicy grają za niewielkie pieniądze lub przysłowiową garść ryżu, prawdopodobieństwo ustawki wzrasta niewspółmiernie.

Na koniec powiem o jeszcze jednej rzeczy, której większość jest nieświadoma.

Niszowe ligi grane są przez niewielką grupkę.
Jeden zakład z większą stawką powoduje to, że bukmacher musi zrównoważyć rynek, by ograniczyć swoje ryzyko na wypadek wypłaty.
Kursy wtedy zmieniają się dość mocno.
Osoba, która puściła "większy" zakład jest teraz w komfortowej sytuacji, bo może skonrtować w drugą stronę i mieć zysk niezależnie od wyniku.
Ty zaś widzisz, że "kursy poleciały" i jesteś na przegranej pozycji.
Możesz wejść, lecz pamiętaj, że to nie ty rozdajesz karty
Na mało płynnym rynku - jeśli ci to coś mówi.

Masz teraz więcej informacji, by wyciągnąć wnioski.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
wygraniewygra
Czas publikacji:
czwartek, 14 lipca 2011 13:29